Olśniewająco
Płomienie i Słodki Sen
Słońce dopiero co zaczynało się wspinać po horyzoncie, rzucając złote promienie na szczyty wieżowców Tokio, gdy Katsuki Bakugou, jak na złość, obudził się z niesamowitą energią. Dzień trzeci spotkania klasy 1-A zapowiadał się wyjątkowo, a on sam czuł, że nadszedł czas, by pokazać coś więcej niż tylko swoje „subtelne” moce. Wczorajsze opowieści o ratowaniu światów i delikatne dłonie wywołały falę zdziwienia i podziwu, ale Katsuki wiedział, że to tylko wierzchołek góry lodowej.
Z szafy wyciągnął komplet, który idealnie odzwierciedlał jego wewnętrzny ogień – czerwone spodnie dresowe z czarnymi, stylizowanymi płomieniami wszytymi na nogawkach i dopasowaną bluzę z tym samym motywem na rękawach. Wyglądał w tym ultra uroczo, a jednocześnie emanował pewnością siebie, która była jego znakiem rozpoznawczym. Płomienie zdawały się tańczyć przy każdym jego ruchu, dodając mu dynamiki i charakteru.
Kiedy wszedł do wspólnej sali, gdzie już czekali na niego koledzy, natychmiast przykuł uwagę. Mina pisnęła z zachwytu.
– Katsuki-kun, wyglądasz niesamowicie! Te płomienie!
– Wiem, wiem, jestem gorący – prychnął Katsuki, ale w jego głosie pobrzmiewała nuta zadowolenia.
Izuku, który siedział w kącie, zapatrzył się na niego z otwartymi ustami. Kacchan w tym stroju wyglądał… po prostu bosko. Czerwony kolor idealnie podkreślał jego cerę, a płomienie zdawały się być naturalnym przedłużeniem jego wybuchowej osobowości.
– Kacchan, wyglądasz… naprawdę świetnie! – wyjąkał Izuku, czując, jak jego policzki się rumienią.
Katsuki tylko mruknął w odpowiedzi, ale kąciki jego ust lekko się uniosły.
Wszyscy zaczęli rozmawiać o wczorajszych opowieściach i o tym, jak bardzo Katsuki się zmienił. Denki Kaminari, który od początku był zafascynowany nową stroną Bakugou, w końcu odważył się zadać pytanie, które nurtowało go od pewnego czasu.
– Hej, Bakugou! Skoro twoja Quirk jest teraz silniejsza, czy mógłbyś nam pokazać, jak się rozwinęła? Jestem strasznie ciekawy!
Katsuki spojrzał na Denkiego, a w jego oczach pojawił się figlarny błysk.
– Myślisz, że jestem cyrkowym misiem, idioto? Ale dobra, skoro tak nalegasz…
Wszyscy natychmiast się ożywili. Katsuki poprowadził ich na pobliskie boisko treningowe, które było puste o tej porze. Stanął na środku, a reszta klasy zebrała się wokół niego, czekając z zapartym tchem.
– Dobra, słuchajcie uważnie – powiedział Katsuki, unosząc dłonie. – Moja Quirk, Explosion, zawsze polegała na wytwarzaniu nitrogliceryny z potu i detonowaniu jej. Ale teraz… teraz jest coś więcej.
Zacisnął pięści, a wokół jego dłoni zaczęły pojawiać się małe iskierki, które szybko przerodziły się w pulsujące kule energii. Ale to nie były zwykłe wybuchy. Te kule były bardziej… skondensowane, bardziej intensywne.
– Kiedyś ograniczałem się do siły i zasięgu – kontynuował Katsuki, a jego głos był pełen skupienia. – Teraz mogę manipulować energią wybuchu na o wiele bardziej subtelnym poziomie. Mogę zmieniać jego temperaturę, kształt, a nawet… skład.
Nagle, z jego prawej dłoni wystrzelił strumień czystej, białej energii, która z sykiem uderzyła w ziemię, tworząc niewielki krater. Ale nie było dymu, nie było huku. Było tylko czyste, intensywne światło.
– To jest czysta energia kinetyczna – wyjaśnił Katsuki. – Mogę nią uderzać, mogę nią pchać, mogę ją nawet… absorbować.
Następnie, z jego lewej dłoni wystrzelił strumień ciemnej, pulsującej materii, która z cichym szelestem owinęła się wokół pobliskiego drzewa. Drzewo natychmiast zaczęło więdnąć, a jego liście opadły na ziemię.
– A to… to jest energia negatywna – powiedział Katsuki, a jego głos stał się poważniejszy. – Mogę nią osłabiać, niszczyć, a nawet… wysysać energię z przeciwnika.
Wszyscy patrzyli na niego z oszołomieniem. To było coś zupełnie nowego, coś, czego nigdy by się po nim nie spodziewali.
– To… to niesamowite, Kacchan! – wykrzyknął Izuku, jego oczy błyszczały z podziwu. – Jak to zrobiłeś?
Katsuki uśmiechnął się, a w jego oczach pojawił się ten sam, tajemniczy błysk.
– Pamiętasz, jak mówiłem o „Pożeraczu Dusz”? O tym, że widzę rzeczy, czuję rzeczy? To jest właśnie konsekwencja. Moje ciało i umysł zsynchronizowały się z energią wszechświata. Mogę ją manipulować, mogę ją kontrolować.
– Czyli… możesz tworzyć i niszczyć? – zapytała Momo, jej głos był pełen niedowierzania.
– W pewnym sensie – odparł Katsuki. – Ale to nie jest takie proste. Każde użycie tej mocy ma swoją cenę. A ja… nie chcę jej płacić zbyt często.
Pokazał im jeszcze kilka innych, bardziej subtelnych zastosowań swojej Quirk. Potrafił tworzyć małe kule światła, które unosiły się w powietrzu, potrafił delikatnie poruszać przedmiotami bezdotykowo, a nawet… potrafił zmieniać temperaturę powietrza wokół siebie.
– To jest… poza skalą – powiedział Todoroki, a jego głos był cichy. – Twoja Quirk jest teraz… na zupełnie innym poziomie.
– Wiem – odparł Katsuki, a w jego głosie pobrzmiewała nuta dumy. – Ale to nie jest tylko o moc, co nie? Chodzi o to, jak jej używasz.
Po demonstracji, wszyscy wrócili do sali, wciąż pod wrażeniem tego, co zobaczyli. Katsuki, mimo swojej początkowej niechęci, wydawał się zadowolony z ich reakcji.
Nagle, do sali wszedł Aizawa-sensei, niosąc w rękach duży pęk kluczy.
– Dobra, dzieciaki – powiedział, jego głos był monotonny jak zawsze. – Skoro tak bardzo lubicie spędzać ze sobą czas, dyrektor Nezu postanowił, że możecie zostać w akademiku UA na dłużej. Dostaliśmy zgodę na to, żebyście mogli tam spędzić tyle czasu, ile chcecie.
Wszyscy wybuchnęli okrzykami radości. To była niespodzianka, na którą nikt się nie spodziewał.
– Ale jest jeden warunek – dodał Aizawa, unosząc palec. – Żadnych wybryków. Żadnych walk. I żadnych imprez do białego rana. Inaczej… będziecie sprzątać całą szkołę.
Wszyscy zgodnie skinęli głowami.
– Dobra, oto klucze do waszych pokoi – powiedział Aizawa, rzucając pęk kluczy na stół. – Macie wolne do jutra rano. Bawcie się dobrze.
Po tych słowach, Aizawa odwrócił się i wyszedł, zostawiając ich samych z nowymi kluczami i perspektywą wspólnego spędzenia czasu.
– Akademik! – zawołała Mina, podekscytowana. – Musimy zrobić noc filmową!
Wszyscy zgodzili się z nią entuzjastycznie. Katsuki, choć początkowo niechętny, również zaczął się uśmiechać. Pomysł wspólnego spędzenia wieczoru w akademiku, oglądając filmy i jedząc przekąski, brzmiał zaskakująco dobrze.
Po odebraniu kluczy i rozpakowaniu się w swoich pokojach, wszyscy zebrali się w salonie akademika. Było głośno, wesoło i pełno pozytywnej energii. Denki i Mina zorganizowali przekąski, Sero i Kirishima zajęli się wyborem filmów, a reszta klasy po prostu cieszyła się wspólnym towarzystwem.
Katsuki, ku zaskoczeniu wszystkich, usiadł obok Izuku na dużej kanapie. Izuku poczuł, jak jego serce zaczyna bić szybciej.
– Kacchan, cieszę się, że jesteś z nami – powiedział Izuku, a jego głos był cichy.
Katsuki tylko mruknął w odpowiedzi, ale jego ramię delikatnie otarło się o ramię Izuku.
Wieczór minął na oglądaniu filmów, śmiechu i rozmowach. Katsuki, ku zaskoczeniu wszystkich, był bardziej otwarty niż kiedykolwiek. Śmiał się z żartów, komentował filmy i nawet pozwolił sobie na kilka sarkastycznych uwag, które rozbawiły wszystkich.
W miarę upływu czasu, Katsuki zaczął czuć, jak zmęczenie go ogarnia. Ostatnie dni były pełne emocji i wrażeń, a on sam nie spał zbyt wiele. Jego powieki zaczęły się kleić, a głowa opadała na pierś.
Izuku, który siedział obok niego, zauważył jego zmęczenie. Delikatnie przesunął się bliżej, a Katsuki bezwiednie oparł głowę o jego ramię. Izuku poczuł, jak jego serce zwalnia, a ciepło rozlewa się po jego ciele.
– Kacchan, jesteś zmęczony? – szepnął Izuku, jego głos był ledwo słyszalny.
Katsuki tylko mruknął w odpowiedzi, jego oddech stał się głębszy i bardziej regularny. Zasnął.
Izuku patrzył na śpiącego Katsukiego, na jego delikatne rysy, na jego lekko rozchylone usta. Wyglądał tak spokojnie, tak niewinnie. To był widok, którego nigdy by się nie spodziewał po wybuchowym Katsukim Bakugou.
Delikatnie, żeby go nie obudzić, Izuku wziął Katsukiego na ręce. Był zaskoczony, jak lekki był Katsuki. Przeniósł go na drugą, dłuższą kanapę, a następnie położył go obok siebie. Katsuki mruknął coś przez sen, ale nie obudził się.
Izuku wstał i poszedł po koc, który leżał na oparciu fotela. Delikatnie przykrył nim Katsukiego, upewniając się, że jest mu ciepło. Następnie sam położył się obok niego, czując, jak jego serce bije spokojnie.
Patrzył na śpiącego Katsukiego, a w jego głowie roiło się od myśli. Kacchan… był tak inny, a jednocześnie tak samo fascynujący. Jego siła, jego wrażliwość, jego tajemniczość – wszystko to sprawiało, że Izuku czuł się coraz bardziej do niego przyciągany.
Powoli, zmęczenie ogarnęło również Izuku. Zamknął oczy, czując ciepło ciała Katsukiego obok siebie. Wiedział, że ten dzień był pełen niespodzianek, ale ta ostatnia była najpiękniejsza. Zasnął, a w jego snach pojawiły się płomienie, tańczące w rytm spokojnego oddechu Katsukiego.
Reszta klasy, widząc ich śpiących razem na kanapie, uśmiechnęła się. Było w tym coś wzruszającego, coś, co sprawiało, że ich przyjaźń wydawała się jeszcze silniejsza. Wiedzieli, że Katsuki Bakugou, zbawca światów i człowiek o wielu twarzach, znalazł w końcu swoje miejsce. A Izuku Midoriya był tu, żeby go wspierać, bez względu na wszystko.